Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 247 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


CZĘŚĆ ÓSMA: POZORY MYLĄ

poniedziałek, 24 lipca 2017 20:01

 

 

 

 

 

 

 

 

 

LEKCJA ANGIELSKIEGO W INSTYTUCIE JĘZYKOWYM DANESHA.

Przez ciasne drzwi, weszliśmy do budynku z płaskim dachem o lekko zaokrąglonych rogach. Wąskie i strome schody prowadziły na sam taras. Naszą wspinaczkę, jednak, zakończyliśmy na czwartym piętrze. Po otwarciu nowoczesnych drzwi z lustrem weneckim,  wygrawerowanym kształtem kopuły meczetu i perskim napisem, zobaczyłem nowocześnie urządzone, pomalowane na biało, klimatyzowane pomieszczenie. O dziwo, miejsca w środku było pod dostatkiem. Danesh zaproponował mi by usiąść na sofie z beżowej skóry, zaraz obok regału z książkami. Siedzące za biurkiem z komputerem, klepiące powoli i pokracznie w klawiaturę, kobiety w średnim wieku, uśmiechnęły się. „Salam”, powiedziałem. Odpowiedziały tym samym i wróciły do pracy, szepcąc sobie coś do ucha.

- Jestem Anahita, pamiętasz mnie? Zapytała szczupła dziewczyna w niebieskim trenczu energicznie siadając obok mnie i podając mi smukłą dłoń. – Poznaliśmy się na imprezie u Behtasza, dodała ściszonym tonem.

- Pamiętam, pamiętam. Jak mógłbym zapomnieć, odpowiedziałem mając wrażenie, że pierwszy raz mam przed oczami uśmiechającą się do mnie twarz.

- Przyniosłam Ci prezent. Proszę. To jest pamiątka z Zatoki Perskiej. Mam nadzieję, że Ci się u nas podoba. Anahita, wręczyła mi brązowo-białą muszelkę. Kobieta w czarnym, hidżabie, odsłaniającym jedynie twarz, przyniosła tackę z trzema szklankami herbaty i, kłaniając się lekko, ustawiła na stoliku przed nami.

- Dla nas herbata jest niemal tak samo ważna jak chleb. Towarzyszy nam przy każdej czynności. Gdziekolwiek w Iranie się nie pojawisz, zawsze dostaniesz herbatę. Nawet w bardzo ciężkich czasach, kiedy półki sklepowe były puste, herbaty u nas nigdy nie brakowało.

- Ale dlaczego w takiej temperaturze pijecie ją na gorąco?

- Widziałeś kiedyś zimną herbatę? Zimna herbata nie ma żadnej wartości. Musi być gorąca. Musi mieć równomiernie rozłożoną, przejrzystą, miodową barwę. Dopiero wtedy będzie mogła nazywać się herbatą.

- Cześć, jestem nauczycielem Danesha. Faraz, przedstawił się krzepkiej postury mężczyzna wyciągając w moją stronę masywną dłoń.

- Michał, miło mi Pana poznać.

- Michał. Zapraszam na zajęcia. Już czas. Proszę za mną, powiedział idealnym angielskim, pozbawionym jakiegokolwiek obcego akcentu nauczyciel.

Przeszliśmy do kolejnej, klimatyzowanej salki. Jednej z pięciu pracowni, które posiadał instytut. W środku siedzieli już uczniowie i uczennice. Młodzież; właściwie to młodzi, dwudziestoparuletni, dorośli. Większość uczniów stanowiła kobiety. Zostałem przedstawiony klasie. Nauczyciel wyjaśnił mi, że w Iranie, zawsze duży nacisk kładziony był na naukę języków obcych, głównie angielskiego. Grupa, do której dołączyłem była grupą Danesha, który z angielskim problemów nie miał, zatem grupą zaawansowaną. Siedząc obok biurka, poprosiłem każdego o przedstawienie się. Następnie, nauczyciel zaproponował zabawę w pytania-odpowiedzi. Zarówno uczniom, jak i uczennicom, pomysł bardzo odpowiadał. Ja, odnosiłem wrażenie, że mimo klimatyzacji, nawet popularny antyprespirant nie dałby rady powstrzymać hektolitrów przeciskającego, na dźwięk niektórych pytań pory, potu. Owszem, były pytania związane z filmem, literaturą i upodobaniami. Jednak, były również takie, i to zadane z grubej rury, które przyprawiły mnie o gęsią skórkę. Oto lista pytań, które sprawiły, że moje zwoje mózgowe zaczęły się iskrzyć od wysiłku związanego z szukaniem odpowiedzi wymijających:

- Co myślisz na temat Iranu?

- Jesteś Muzułmaninem? Co myślisz na temat Islamu?

- Jakbyś miał wybrać, byłbyś Sunnitą czy Szyitą?

- Jesteś obrzezany?

- Jesteś żonaty?

- Masz dziewczynę?

- Miałeś kiedyś dziewczynę w Iranie?

- Co myślisz o naszych dziewczynach?

- Ożeniłbyś się w Iranie, jeśli miałbyś taką możliwość?

- Co wiesz na temat Rewolucji?

- Które przepisy w Iranie byś zmienił?

- Masz facebooka?

- Co myślisz na temat filtra internetowego?

- Czy uważasz, że w Iranie panuje seksizm?

- Co myślisz na temat hidżabu?

- Co myślisz na temat Ahmadinejada?

- Co myślisz na temat Ayatollah Khomeiniego?

- Która część Iranu najbardziej Ci się podobała?

- Czy przeszkadza Ci brak Azadi w Iranie?

- Czy kiedykolwiek planujesz wrócić do Iranu?

- Piłeś kiedyś alkohol?

- Byłeś kiedyś w nocnym klubie?

- Uprawiałeś kiedyś seks?

- Jest Ramadan. Pościsz?

- Co najbardziej nie pasuje Ci w Iranie?

- Który król Iranu był najlepszy?

- Co myślisz na temat polityki USA?

- Co myślisz na temat Izraela?

- Co myślisz na temat wojny w Iraku i Afganistanie?

Po godzinie, miałem wrażenie jakby czołg przejechał mi po głowie i rozpłaszczył całkowicie różową, przypominającą tofu, galaretkę znajdującą się w środku. Faraz przejął pałeczkę. Sprawdzenie pracy domowej. Ćwiczenia gramatyczne. Uczniowie, kolejno zaczęli odczytywać zdania. Po zakończeniu ćwiczenia, zaczęły się pytania stawiające hipotetyczne sytuacje, typu co by było gdyby. Wypowiedź ustna. „My tutaj stawiamy głównie na mówienie, Michale”, skomentował Faraz. Streszczenie odcinka serialu. „Na każdych zajęciach, zadaję im by obejrzeć odcinek Przyjaciół. Każdy ma dostęp do Internetu a wszystkie części wrzucone są na Youtube’a (Youtube w Iranie jest filtrowany. Bez pomocy serwera proxy nie da się połączyć z witryną)”. Następna część, dyskusja. Wady i zalety szkół tylko dla chłopców i tylko dla dziewczynek. O dziwo, oprócz samych wad, usłyszałem również kilka zalet, jak choćby taka, że „Kobiety są zdolniejsze i bardziej pracowite więc mogą pomóc leniwym facetom w szybszym przyswajaniu wiedzy”, wypowiedziane z ust jednej z dziewczyn. Pod koniec wymiany argumentów, zostało przeprowadzone klasowe głosowanie. Większość uczniów opowiedziała się za połączeniem klas męskich z klasami żeńskimi. „Iran jest państwem demokratycznym”, powiedział kierując wzrok w moją stronę jeden z uczniów. „Ale tylko z założenia”, dopowiedział Danesh. Wszyscy wybuchli śmiechem. Wszyscy, włącznie z dwiema ubranymi w czarne chusty, granatowe płaszcze i luźne, ciemne jeansy dziewczyn, siedzącymi pod ścianą dziewczynami, po których, nigdy bym takiej reakcji się nie spodziewał. W czasie mojej podróży po Iranie, spotykając osoby o różnych poglądach i przekonaniach, nauczyłem się określać, które kobiety są bardziej konserwatywne, a które bardziej zbuntowane. Wyszło mi, że poza kilkoma wyjątkami, im ciemniejsze kolory stroju i  mniej ozdóbek, tym bardziej tradycyjne poglądy na otaczający świat.

Myślałem, że moje wymijające odpowiedzi na pytania, którymi bombardowali mnie uczniowie i uczennice, balansowały na granicy poprawności politycznej. Do czasu aż przyszła chwila zadania pracy domowej.

- OK. Dziękuję Wam bardzo za obecność. Na następne zajęcia, proszę obejrzeć kolejny odcinek „Przyjaciół” i przygotować jego streszczenie. Proszę również przygotować się do dyskusji na temat... właśnie. Czy ktoś chciałby zaproponować temat?

- Ja, proszę Pana, podniósł rękę Danesh

- Proszę.

- Jest gorąco, duszno i parno. Mimo wszystko, powinniśmy pościć, prawda? Nawet, jeśli nie pościmy, powinniśmy unikać jedzenia, picia i palenia na ulicy w ciągu dnia. Chciałbym to przedyskutować.

- Bardzo dobry temat, Danesh, ale proszę o zapisanie konkretnego pytania na tablicy, pochwalił swojego najbardziej aktywnego ucznia Faraz.

- To może tak. Ramadan: głupota czy potrzeba?

- Panie Farazie, nie można tak, oburzyła się jedna z ubranych na czarno dziewczyn. – Wszyscy wiemy, że Ramadan to nasze zobowiązanie wobec Allaha, z którego powinniśmy się wywiązać.

- Ale mnie chodzi o podejście do tego pod kątem zdrowotnym, powiedział Danesh.

- Ten temat obraża Muzułmanów i religię, dodała druga, ubrana na czarno dziewczyna.

- Masz rację, włączył się Faraz. – Danesh, ciekawa koncepcja, ale powinieneś inaczej ten temat sformułować. Wiemy, że jesteś przeciwnikiem religii, ale nie musisz swoich poglądów narzucać z góry innym. Możesz wyrazić je na forum klasy. Od tego są nasze dyskusje. Czy ktoś wierzy czy nie to jego wolny wybór. Nie możemy ograniczać się do jednego, narzuconego odgórnie punktu widzenia. Sam też nie poszczę i chętnie dodam swoją opinię podczas następnych zajęć. Mimo to, nigdy nie nazywałem Ramadanu głupotą. Pamiętaj, że dla niektórych to jest świętość. Proponuję „Za i przeciw oficjalnemu poszczeniu w trakcie Ramadanu”. Będzie uniwersalnie. Może poznamy również zdanie osób deklarujących się jako Muzułmanie i nie dochowujących postu?

 

 

WIZYTA W IMIGRACJI

 

W Bushehr, spędziłem więcej czasu niż planowałem. Po pierwsze, ze względu na świetne towarzystwo, po drugie, przez kostkę, która płatała mi figle. Kąpiel w Zatoce Perskiej, jednak okazała się nie być najlepszym pomysłem. Kiedy sięgnąłem do kalendarza i usiadłem nad mapą by zaplanować następny etap trasy, przypomniało mi się, że choć nigdy nie widziałem by pływał, biegał czy latał, czas nie stoi w miejscu. Do wyrobienia się na styk, brakowało mi jednego dnia. Nie wiedząc jak może wyglądać sytuacja w prowincji Sistan Beloczystan, pomyślałem, że najbezpieczniej będzie poprosić o tygodniowe przedłużenie wizy. Odwiedziłem w tym celu, razem z Daneshem wydział imigracyjny. Przed wizytą, miałem pewne obawy. Od kiedy przyjechałem do Iranu, nigdzie nie uzyskałem tymczasowego meldunku, co jest surowo zabronione. Wszystkie informacje paszportowe są obecnie wpisywane do systemu komputerowego. Dlatego, gdziekolwiek by się nie pojechało, funkcjonariuszowi wystarczy przejechać pierwszą stroną paszportu po czytniku by wszystko  o nas wiedział. Funkcjonariusz zapytał Danesha gdzie się zatrzymałem. Danesh, mimo oficjalnego zakazu couchsurfingu, odpowiedział zgodnie z prawdą. Kazano mi poczekać za oszkloną szybą biura, do którego wnieśli mój paszport. Oficer wyszedł, trzymając kartkę z wydrukowanymi liczbami i adnotacjami w Farsi.

- Możesz zostać do piętnastego. Ale jak chcesz to możemy dać Ci miesiąc.

- Do piętnastego? Wydawało mi się, że do czternastego.

- Pobyt, kończy Ci się piętnastego.

- Wobec tego, jak przedłużyć?

- Tutaj masz podaną kwotę. Z tą kartką idziesz do banku i przynosisz nam dowód wpłaty. My spisujemy raport i jutro oddajemy Ci paszport.

- W takim razie, wrócę za jakiś czas. Dziękuję bardzo.

- Proszę bardzo. Miłego pobytu w Iranie. Tylko uważaj jak będziesz w Zahedanie. Różne rzeczy się tam dzieją.

Ponieważ mój brakujący jeden dzień, w magiczny sposób pojawił mi się jakoś w kalendarzu, przedłużenie sobie odpuściłem. Zamiast tego, wróciliśmy do domu Danesha. Otwartego domu, w którym za każdym razem, poza Behtashem i Mousą, zastawaliśmy innych lokatorów.

- Danesh. Czegoś tutaj nie rozumiem. Wytłumacz mi, dlaczego o wizę starałem się ponad miesiąc, wniosek odrzucili mi kilkukrotnie a przedłużenie okazuje się być bułką z masłem?

- Bo tak właśnie z naszym Iranem jest. Obcokrajowcom, ciężko wjechać. Ale jak już jesteś w kraju, o ile nie złamiesz w poważny sposób prawa, nie będą Ci robić problemów. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Translator

BLOG ROKU

Zapraszam do głosowania
tutaj.

Oni ze mną jadą

Szukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Bądź na bieżąco

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

W drodzę